Zacznijmy może od formy. Jest to malutka książka formatu nieco większego od kartki zeszytowej. W takim formacie zajmuje ona około 130 stron, a duża czcionka dzieli się tam między innymi z licznymi odnośnikami do "zeskanowania" (prawdopodobnie coś związanego z iPodami) i obrazkami. Za same te obrazki zawyżyłem ocenę o jedną gwiazdkę, bo były całkiem przyjemne. Tekst ten ma bardzo niejednostajną formę. Jest tu powrzucane dużo pouczeń, szczypta narzekania, komentowania i obiektywnego spojrzenia na świat. Kompozycja jest bardzo niespójna, aż do pewnego momentu, w którym mniej więcej wszystko się stabilizuje i łączy w jeden długi felieton o wszystkim.
Niekryty ma bardzo irytujący styl, który charakteryzuje się nadmiarem pytań retorycznych, zbędnej ironii, sarkazmu, zbyt częstymi i długimi dygresjami, zapożyczeniami ze slangu internetowego.
Książka Niekrytego jest tak dobra, jak jego filmy na YouTube. Ale srsly?? Nie. Myśleliście pewnie, że będzie wazelinka i wychwalanie pod niebiosa. Niestety. Nawet nie macie pojęcia, jak musiałem wysilić wyobraźnię, żeby te wszystkie wtrącenia, dygresyjki i ‚goddammit!’ dawały ten sam efekt co na YouTube. Nie, no żartowałem. Ale szczerze, głowa mi się gotuje po dorobieniu wideo i fonii do całej książki. Opracowanie całości w formie tradycyjnych 10-minutówek, w niedalekiej przyszłości, byłoby świetnym rozwiązaniem.
Ale naprawdę poważnym minusem jest to, że książka jest ekstremalnie krótka – tutaj pewnie trzeba będzie złożyć wizytę pewnej pani Asi (wydawcy).
Czy książkę Macieja Frączyka warto kupić/przeczytać? Jeśli nie lubisz Niekrytego Krytyka w wydaniu internetowym to książka raczej tego nie zmieni. Jeśli natomiast lubisz/uwielbiasz/pożądasz… to to konkretne pytanie powinno dla Ciebie brzmieć co najmniej głupio.Przyznam, że trochę naszukałam się za tą książką, ale było warto.

„Wystarczy, że odpowiesz sobie na jedno zajebiście, ale to zajebiście ważne pytanie: «Co lubię w życiu robić?» A potem zacznij to robić.”
~Oliwia i Ala~
Cyt. "Cześć, tu Oliwia, Ala i Ola!!! Wspólnie będziemy prowadzić tego bloga." -
OdpowiedzUsuń- Tyle że nie prowadzicie, tylko kradniecie cudze słowa, a kradzież wirtualna to także kradzież.
Więc co z wami zrobić? Zawiadomić Google, policję czy prokuraturę?
http://kulturowosc.blogspot.com/2014/02/recenzja-z-2012-roku-zeznania.html